AKTYWNIE NA LETNISKU
Dodano: 11 lipca 2014

Przepis na udane letnisko?

Proszę bardzo:

  • cztery pierwsze dni lipca
  • trochę słońca
  • szczypta deszczu
  • pyszne jedzenie
  • dużo ruchu
  • rozrywki kulturalne
  • muzyka
  • taniec
  • śpiew
  • i najważniejszy składnik – doborowe towarzystwo.

 

 

Zaczęliśmy we wtorek 2 lipca wizytą u Emila. Kosztowaliśmy pysznych potraw z grilla, sałatek i ciast. Choć Emil zorganizował nam dyskotekę w rytmie najlepszych przebojów, to i tak największym powodzeniem cieszyła się wielka trampolina. Każdy miał okazję poskakać, poszaleć i spalić trochę kalorii po przepysznym obiedzie. U Emila bawiliśmy się wyśmienicie. Nawet deszcz, który zaskakiwał nas co jakiś czas, nie był w stanie zepsuć nam doskonałej zabawy. Wręcz przeciwnie, ucieczki przed nagłymi ulewami przysporzyły nam dodatkowych wrażeń.

 

Środa, drugi dzień naszego letniska, również była aktywna i pełna wrażeń. Wybraliśmy się do Mazurolandii. Na początku spacerowaliśmy po parku miniatur. Można było zobaczyć tam wszystkie najważniejsze zabytki Warmii i Mazur w skali 1:25. Podczas zwiedzania przypomnieliśmy sobie ich historię dzięki pani przewodniczce, która w bardzo ciekawy sposób opowiadała  o dziejach Warmii i Mazur na przestrzeni wieków.

Kolejną atrakcją w parku miniatur była wystawa „Stadiony w miniaturze”, przedstawiająca  miniatury najpiękniejszych obiektów sportowych w Polsce i na Świecie.

W parku atrakcji przenieśliśmy się w czasie aż do średniowiecza! W grodzisku rycerskim odkrywaliśmy prawdziwe skarby. Mogliśmy poczuć się jak rycerze, trzymając w dłoniach ciężkie miecze lub przymierzając zbroje,  kolczugi rycerskie i  hełmy. Odważniejsi z nas dali zakuć się w dyby, na szczęście tylko po to, żeby zapozować do zdjęcia. Prawdziwe atrakcje były jednak dopiero przed nami.

Na strzelnicy rycerskiej uczyliśmy się strzelania z łuku.  Okazało się, że niektórzy z nas poznali swój ukryty talent. Wszyscy na pewno długo będziemy wspominać lekcję na strzelnicy rycerskiej, bo dostarczyła nam dużo  pozytywnych emocji.

Pobyt w Mazurolandii zakończyliśmy przy ognisku. Deszcz po raz kolejny próbował nam zepsuć zabawę, ale na szczęście, znów mu się to nie udało. Nim na dobre się rozpadało, zdążyliśmy upiec kiełbaski i ucztowaliśmy pod zadaszoną wiatą.

Zmęczeni, ale jakże szczęśliwi, wróciliśmy do Ośrodka Rehabilitacyjno-Mieszkalnego, żeby odpocząć i zebrać siły na następny aktywny dzień.

 

Czwartek spędziliśmy w Olsztynie. Po ciekawym seansie filmowym w kinie Awangarda wybraliśmy się na spacer po Starówce. Tam też zjedliśmy pizzę w restauracji i lody w cukierni. Po powrocie do Biskupca, zorganizowaliśmy szaloną dyskotekę na świeżym powietrzu.

 

Ostatni dzień letniska – piątek był równie aktywny jak pozostałe. Wybraliśmy się do naszego kolegi, Łukasza. Wszyscy wiedzieliśmy, że Łukasz interesuje się sportem i udało mu się choć na chwilę zarazić nas swoją pasją. Zamiast siedzieć przy stole i jeść pyszne ciasta, woleliśmy grać w siatkówkę! Grali prawie wszyscy.  Nawet ci, którym wydawało się, że nie potrafią. Kto chciał mógł poleżeć na trawie i delektować się wypoczynkiem na świeżym powietrzu. Po krótkim, ale aktywnym i pełnym emocji pobycie u Łukasza, wróciliśmy do Ośrodka. Po obiedzie wróciliśmy do swoich domów.

 

Nasze letnisko na pewno długo będziemy wspominać.  Przeżyte atrakcje i pozytywne emocje sprawiły, że zżyliśmy się z sobą jeszcze bardziej. Obyśmy w tak dobrych nastrojach spotkali się we wrześniu.

 

Życzymy miłych i bezpiecznych wakacji!!!

 

Małgorzata Konicka

Centrum
CASIZ
Droga do Samodzielności

Nie jesteś sam